Kłopoty Agaty Młynarskiej zaczęły się kilka miesięcy temu. Głównymi dolegliwościami, na jakie cierpiała dziennikarka były nieustające bóle brzucha:

Bolał mnie brzuch, ale nie szłam do lekarza, brałam leki przeciwbólowe i na chwilę pomagało. Machnęłam na to ręką. Potem ból wrócił, ale myślałam sobie: przecież w weekend odsapnę.

Kiedy zmęczona bólem w końcu trafiła do lekarza, nie od razu udało się zdiagnozować przyczynę:

Poszukiwania trwały tydzień, ale nie poznano przyczyny bólu. W czwartek wypisano mnie do domu, ale już następnego dnia znowu zaczął mnie boleć brzuch. Wtedy trafiłam do innego szpitala i zostałam tam trzy tygodnie.

W końcu lekarzom udało się ustalić, że dziennikarka cierpi na nieswoiste zapalenie jelit. Jak sama przyznaje, teraz ma świadomość, że sama doprowadziła do pogorszenia swojego stanu zdrowia:

Przestałam słuchać siebie, bo byłam pochłonięta pracą. W maju prowadziłam program, czując się fatalnie. Kiedy mój tata zaczął mieć problemy z sercem, ilość stresów była już tak duża, że wylądowaliśmy w tym samym szpitalu. Tata na kardiologii, a ja na gastrologii

Młynarska w chorobie mogła jednak liczyć na wsparcie bliskich, a przede wszystkim swojego ukochanego:

Mój mąż z wielkim spokojem i oddaniem stawił czoła nowej sytuacji. Żartuję, że nasza podróż poślubna odbyła się do szpitala

Gospodyni programu "Świat się kręci" przyznaje, że z choroby wyciągnęła cenną lekcję:

Gdy teraz patrzę na to, co się stało w maju, myślę, że to był prezent od losu. Dar, z którego trzeba było odrobić lekcję. Że wszystko jest po coś i nic nie dzieje się przypadkiem - podsumowała Agata Młynarska.