Kilka dni temu, w tabloidach pojawiły się plotki mówiące o tym, że Hubert Urbański wciąż nie może pozbierać się po rozwodzie i utracie posady w telewizji. Według brukowców, prezenter jest w tak złym stanie psychicznym, że była żona ogranicza jego kontakty z córkami obawiając się, iże jego niestabilność emocjonalna może mieć zły wpływ na córki.

Reklama

Julia Chmielnik postanowiła skomentować te doniesienia. W oświadczeniu przesłanym portowi plejada.pl, napisała:

Nawiązując do artykułów o moich rzekomych zamiarach dotyczących ograniczenia kontaktów z dziećmi i złego stanu emocjonalnego mojego byłego męża Huberta Urbańskiego wyrażam swoje głębokie ubolewanie. To kolejna publikacja zawierająca nieprawdę na temat mojego życia osobistego. Stawia ona w złym świetle zarówno mnie, jak i mojego byłego męża. Jestem daleka od ingerencji w ustalony przez nas podział obowiązków rodzicielskich. Przeciwnie, zależy mi na częstych i regularnych spotkaniach dzieci z ojcem, dla podtrzymywania więzi rodzinnych i harmonijnego rozwoju naszych córek. Tego typu insynuacje godzą w dobro mojej rodziny, naruszają prawo do prywatności i stoją w sprzeczności z zasadą rzetelności dziennikarskiej.

Trzeba przyznać, iż stając w obronie byłego męża, Julia Chmielnik zachowała więcej klasy, niż Hubert Urbański, który zaraz po rozwodzie, w jednym z wywiadów stwierdził, że zobaczył w oczach byłej żony Hannibala Lectera.