Okazuje się bowiem, że prezenterka ma żal do młodszych koleżanek o to, że żadna z nich nie wspomina w wywiadach, że to właśnie Dowbor uczyła je zawodu. Swoją pracę z Kingą i Hanią, pani Kasia wspomina w "Super Expressie":

Reklama

Przychodziły jako młodziutkie dziewczyny. Byłam wtedy spikerką, a one przychodziły na szkolenia medialne na prośbę mamy Hani, czyli Oli Kedaj. Miałam dużą przyjemność z pracy z nimi, bo obie się świetnie zapowiadały i świetnie im poszła praca. Trudno mi powiedzieć, której lepiej, bo każda jest inna, z innym pomysłem na siebie.

Dowbor ma jednak pretensje, że zarówno Rusin, jak i Lis, nie mówią głośno o tym, kto przyuczał je do zawodu:

Nigdy w żadnym wywiadzie nie przeczytałam, że ktokolwiek je uczył zawodu. Wychodzi na to, że same wyssały to z mlekiem matki. Ja sama nie mówię o sobie, o swojej karierze bez wspominania Edyty Wojtczak, której bardzo wiele zawdzięczam. Ona sama często kazała mi przestać i mówić tylko o sobie, ale zawsze będę o tym wspominać. To nie były tylko dwa miesiące, ale aż dwa lata. Uważam, że warto wspominać tych, którzy pomagali nam stawiać pierwsze kroki - wyjaśnia Katarzyna Dowbor.