Kuźniar w rozmowie z Anną Wittenberg dla portali natemat.pl, opowiedział, dlaczego tak lubi podróżować. Okazuje się bowiem, że dla dziennikarza każda z wypraw jest formą ucieczki. Od czego chce uciekać?

Bardziej od spraw, o których się mówi. Od życia codziennego. Od życia w biegu. To jest próba przestawienia się na zupełnie inne tempo, inny sposób patrzenia. Na to, by nie mieć ciągle tej słuchawki w uchu, w której ktoś mówi: jeszcze minuta i kończymy. A przecież dopiero co zaczęliśmy rozmowę. O to chodzi w podróżowaniu, że możesz wreszcie po prostu usiąść i patrzeć na ludzi; mam takie wrażenie, że zwykła obserwacja daje więcej niż – tak jak w ostatni piątek – osiem rozmów z ośmioma osobami na osiem tematów, od Sasa do Lasa, po których o godzinie 10 nie wiesz, jak się nazywasz.

Kuźniar przyznał, że wybierając miejsce podróży, przede wszystkim kieruje się ceną biletu lotniczego. Drugim kryterium jest zaś prawdopodobieństwo spotkania rodaków:

Chociaż ważne jest też miejsce, które nie będzie naznaczone Polakami. Staram się takie wybierać, nie umiem odpoczywać w Polsce i niespieszno mi do polskiego języka.

Dlaczego dziennikarzowi tak źle w kraju, z którego planuje emigrować?

Mam wrażenie, że my jesteśmy na nie. Nie jesteśmy pomocni, bo się wstydzimy tego, że nie umiemy angielskiego i że jest w nas jakaś taka rezerwa do ludzi, którzy tu przyjeżdżają. Że Brytyjczycy są głośni na rynku w Krakowie, że Irlandczycy coś popsuli w Poznaniu. I tak dalej. A tam jest stwierdzenie: dzięki, że wpadłeś. Może jeszcze tu byś pojechał? I tam? I tam?

Kuźniar zarzuca także Polakom brak otwartości na świat:

Wydaje mi się, że po prostu jesteśmy za bardzo zamknięci. Za mało oglądamy świata, żeby zobaczyć, że pomniki, marsze i tak dalej to nie jest wszystko. Że w Rosji, w Niemczech nie żyją wrogowie, tylko fajniejsi czasem nawet od nas ludzie. (...) Gdziekolwiek poza Polską możesz się czuć swobodniejszy. I nie wynika to z tego, że mam znaną gębę, bo pracuję w telewizji, więc mogę mniej, tylko tam po prostu jest inna relacja władzy z obywatelem.

Okazuje się także, że Jarosław Kuźniar ma w planach wykorzystać swoją pasję do podróżowania w pracy zawodowej. Czy niebawem zobaczymy jego własny program podróżniczy?

Nic nie mówię. Jeśli się udadzą zdjęcia w grudniu, to może się zdarzyć już na wiosnę.- powiedział dziennikarz portalowi natemat.pl