W wywiadzie rzece, udzielonym dziennikarce "Gazety Wyborczej", Ilona Felicjańska w szczegółach opowiedziała o rozpadzie swojego małżeństwa. Modelka wyznała, że gdy przestała kochać swojego męża, jednym z największych problemów okazało się dla niej "wypełnianie małżeńskich obowiązków":

Reklama

Najtrudniejsze były obowiązki małżeńskie. Uciekałam przed seksem. Seks nigdy nie był dla mnie ważny. Ani mój mąż, ani nikt przed nim nie rozbudził mnie w takim stopniu, żebym odkryła, jak może smakować burza namiętności. Ale to chyba też rodzinne. Żartowałam nawet kiedyś z jedną z moich kuzynek, że seks to dla nas rzecz drugorzędna. Rzeczywiście, w naszej rodzinie 'seks' i 'obowiązek małżeński' znaczyło mniej więcej to samo - akt płciowy, do którego dochodziło z konieczności.

Felicjańska wyznała także, że mąż często wymagał od niej kontaktów seksualnych nawet wówczas, kiedy ona nie miała na to ochoty:

Pewnego razu, tuż po moim powrocie ze szpitala po próbie samobójstwa, znowu przyszedł. Powiedziałam mu: "Czy jeśli kiedyś zastaniesz mnie ze sznurem na szyi, to zanim wykopnę spod siebie krzesełko, też każesz mi zrobić sobie laskę?". Ale przecież miłość nie polega na tym, żeby egzekwować ode mnie obowiązki małżeńskie. To ma być miłość?

Modelka nie ma wątpliwości, że to właśnie nieudane małżeństwo wpędziło ją w alkoholizm:

Dotarło do mnie, że nie kocham męża, a zaczęłam pić, bo nie widziałam rozwiązania swojej beznadziejnej sytuacji. Wiadomo było, że się nie rozwiodę. Bo zostałam wychowana w przekonaniu, że ludzie się nie rozwodzą, bo dzieci. Taka opcja w ogóle nie wchodziła w grę. Andrzej stał się dla mnie kimś zupełnie obojętnym. A potem... poczułam, że jest zupełnie obcym człowiekiem. Nie budził żadnych emocji, nie miałam potrzeby przebywania z nim, rozmawiania. Zresztą nie mieliśmy wspólnych pasji.

Cały wywiad rzeka z Iloną Felicjańską został wydany w postaci książki zatytułowanej "Cała prawda o ..."