Ilona Felicjańska nie ma problemu z tym, by publicznie opowiadać o swoim uzależnieniu. W jednym z ostatnich wywiadów, modelka opisała najtrudniejsze momenty walki z nałogiem i przyznała, iż zdarzało jej się podbierać pieniądze ze skarbonki jej dzieci, by kupować za nie alkohol. Dla wielu osób, tak osobiste wyznania Felicjańskiej na łamach mediów to zbędny ekshibicjonizm emocjonalny. Ona sama jednak, nie zgadza się z taką opinią i zapowiada, że nie przestanie opowiadać o swojej chorobie:

Często słyszę: może znikniesz na jakiś czas, może przestaniesz już do "tamtego" wracać...przestań mówić o uzależnieniu...

nie, nie przestane:) bo ja już mam sile znosić kolejna krytykę, często bezpodstawna, bo jest moda na krytykowanie Ilony Felicjańskiej, bo ja doskonale wiem, ze poza show biznesem jest ten "normalny" świat, ludzi borykających się z każdym dniem, a takie listy jak ten, a jest ich wiele, upewniają mnie, ze to co robię jest słuszne, potrzebne i dobre

Pod tym wpisem, modelka zamieściła list od kobiety, która twierdzi, iż doświadczenia modelki są jej bliskie i dziękuje jej za mówienie o nich w mediach, gdyż dzięki temu czerpie siłę do walki z trudnościami dnia codziennego. 

Czy publiczne opowiadanie celebrytów o walce z alkoholizmem faktycznie może pomóc "zwykłym" ludziom uporać się z własnymi nałogami?