Kilka miesięcy temu, na swoim blogu publikowanym w ramach portalu natemat.pl, Hanna Lis napisała długi felieton w którym poparła walkę mniejszości seksualnych o równe prawa w Polsce. Inspiracją do napisania tekstu, stało się dla dziennikarki głośne przemówienie Krystyny Pawłowicz, w którym to padają stwierdzenia o "jałowych i destrukcyjnych związkach homoseksualnych".

Reklama

Od czasu szerokiej dyskusji, jaka wywiązała się pod tekstem, Hanna Lis, w swoim programie "Kobiecy punkt widzenia" często porusza zagadnienia dotyczące mniejszości seksualnych. Krytycy dziennikarki zarzucają jej nawet, iż próbuje "lansować się na gejach". Zaangażowanie w walkę o równe prawa dla homoseksualistów nie podoba się ponoć także pracodawcom Lis.

Nie wszystkim w Telewizji Polskiej podoba się aż takie zaangażowanie Hani w obronę homoseksualistów. Ale ona nie boi się zadawania trudnych pytań i lubi iść pod prąd - zdradza magazynowi "Flesz" osoba z TVP.

Działania Hanny Lis zostały jednak zauważone i docenione przez działaczy LGBT, którzy nadali jej ponoć przydomek "Matka Boska Gejowska":

Taka sojuszniczka to skarb. W USA ikoną gejów jest Madonna, a u nas staje się nią Hanna Lis - mówi "Fleszowi" jeden z działaczy LGBT zrzeszającego lesbijki, gejów, biseksualistów i transseksualistów.

Reklama