Głos w sprawie głośnego sporu pomiędzy Januszem Palikotem, a Wandą Nowicka, Natalia Lesz zabrała na łamach portalu natemat.pl.

Reklama

Co za skandal. Żeby kobieta nie posłuchała się faceta i w dodatku swojego szefa? Historia nie zna wielu takich przypadków. No i mamy aferę z wyższych sfer – posłanka, wicemarszałek, pani Wanda Nowicka, nie posłuchała się Janusza szefa Ruchu Palikota. - zaczyna swój wywód

W dalszej części swojego felietonu piosenkarka krytykuje stereotypy płciowe według których, "kobieta jest do garów, a mężczyzna do zarabiania kasy". Na koniec zaś, Lesz pokusiła się o małe pouczenie dla Janusza Palikota:

Nie jestem żadną walczącą feministką, ale powiem panu, panie Januszu, że niezły pasztet sobie pan wyprodukował. Wyrzucić Wandę Nowicką z klubu – słabo to wygląda w oczach młodych kobiet, pana sympatyczek. A na dodatek nie będzie pan miał wicemarszałka. Same straty.... Zostawić ją w klubie - po tym wszystkim - prędzej by pan zjadł własny krawat i odznakę partyjną, niż by zmienił zdanie. Pat, normalnie pat. Ja na pana miejscu po pierwsze bym się przyznała przed samą sobą, że palnęłam totalne głupstwo z posłanką Nowicką. Owszem, powinna oddać tę premię jak wszyscy. Jednak naiwnością było oczekiwanie, że sama zrezygnuje z posady wicemarszałek, przyznając się niejako, że ta premia to jakieś lewe pieniądze. A jak wiadomo, wszyscy tę premię brali i to od ładnych paru lat. Po drugie publicznie bym to powiedziała: "Wanda – no sorki, co do premii miałem rację, ale co do odwołania ciebie już niekoniecznie - czytamy w felietonie Natalii Lesz.

Zgadzacie się z opinią piosenkarki?