Kora w najnowszym numerze magazynu "Viva!" opowiedziała o swoich doświadczeniach z narkotykami. Okazuje się, że artystka w młodości próbowała różnych substancji, zarówno LSD, haszyszu, jak i pochodnej amfetaminy, zwanej fenmetrazyną. Po tej ostatniej miała problemy z normalnym funkcjonowaniem:

Potrafiłam po niej nie spać nawet dwa tygodnie. Chudłam, ważyłam 48 kilogramów. Czułam się lekko. Ale uzmysłowiłam sobie, że snuję projekty, których nie realizuję. I rzuciłam te świństwa

Kora zapewnia, że w czasach jej młodości, palenie marihuany było bardzo powszechne:

Paliło całe moje pokolenie. Ludzie, którzy dziś są politykami, premierami, prezydentami, artystami światowej sławy, nawet prawnikami

Jak sama twierdzi jednak, obecnie nie pali:

Kiedy właśnie paradoks polega na tym, że ani Kamil, ani ja nie palimy marihuany, Kamil - bo nie lubi, a ja nie palę, bo tak naprawdę w Polsce nie ma marihuany bez toksycznych dodatków i jest sztucznie wzmocniona. To już nie jest marihuana naszej młodości. Ale jeśli nie palę, to nie znaczy, że jestem paleniu przeciwna

Artystkę oburza także fakt, iż w Polsce nikt nie ma pretensji do osób, które piją alkohol, natomiast represjonuje się palaczy marihuany: 

Gdybym piła alkohol, nikt nie miałby nic przeciwko temu, bo w Polsce można zapijać się, niszczyć rodzinę, swój organizm i to nie jest zabronione

W dalszej części wywiadu, Kora opowiedziała także, za co kocha Kamila Sipowicza oraz opisała swoje trudne dzieciństwo. Cały wywiad znajduje się w najnowszym numerze "Vivy!"