Autor takich przebojów, jak "Bo z dziewczynami" czy "Cała sala śpiewa z nami" zmarł w wieku 89 lat.

Menadżerka Jerzego Połomskiego ujawniła, że trafił do szpitala w wyniku zakażenia spowodowanego infekcją. Niestety jego organizm nie był w stanie sobie z nim poradzić.

Reklama

Po śmierci Połomskiego nie brakuje spekulacji, co stanie się z jego majątkiem. Głos w tej sprawie zabrała menadżerka artysty.

Piosenkarz był właścicielem wartego ponad 3 miliony złotych 106-metrowy apartament na Mokotowie, w którym spędził 50 lat życia.

Jak informuje "Fakt", mieszkanie już w 2018 roku, przepisał swojej menedżerce Violetcie Lewandowskiej. Zrobił to w ramach umowy dożywocia.

W zamian za nieruchomość, menadżerka utrzymywała go, opiekowała się w chorobie a po śmierci zajęła się organizacją pogrzebu.

Gazeta dotarła do zapisu, który mówi o przekazaniu mieszkania.

Prawo dożywocia na rzecz Jerzego Połomskiego, syna Edwarda i Marii, polegające na dożywotnim utrzymaniu Jerzego Połomskiego, a mianowicie przyjęciu go jako domownika, dostarczanie mu wyżywienia, ubrania, mieszkania, światła i opału, zapewnieniu mu odpowiedniej pomocy i pielęgnowaniu w chorobie oraz sprawieniu mu własnym kosztem pogrzeb odpowiadający zwyczajom miejscowym - brzmi zapis w księdze wieczystej.

Menadżerka w rozmowie z "Faktem" potwierdziła, że warunki umowy z piosenkarzem zostały spełnione.

Tak. W Skolimowie miał stałą opiekę, której potrzebował - wyjaśniła.