"Odnieść do tego chciałam się już dawno, kiedy jeden z kanałów uświadomił mnie o moim błędzie. Nie zrobiłam tego, ponieważ agencja naciskała, aby przemilczeć całą sprawę. W umowie zapewniano mnie, że temat zostanie rozwiązany, jednak nie został" – napisała na swoim profilu na Instagramie influencerka Julia Kostera.

Reklama

Dodała, że "szczerze wszystkich przeprasza" i zapewniła, że od roku nie podjęła żadnej podobnej współpracy. Jakiej? Chodzi o proszek z aktywnym węglem do wybielania zębów, który okazał się szkodliwy. Tak jak Kostera reklamowało go wiele celebrytek, influencerek oraz gwiazd show-biznesu.

"Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że jest to szkodliwe, pamiętałam, że kiedyś czegoś takiego używałam i było spoko. O szkodliwości produktu dowiedziałam się z internetu. Wy też nie dawaliście mi żadnego feedbacku, że coś jest nie tak" – tymi słowami z promowania szkodliwego specyfiku tłumaczy się z kolei Ola Nowak. Dodała, że współpraca z tą marką nie powinna dojść do skutku, a od chwili zamieszania, jakie reklama specyfiku wywołała, jest "wyczulona na wszystkie tego typy oferty".

Rekompensata dla oszukanych

Reklama

Wśród kajających się za współpracę z firmą oferującą proszek jest także Wersow, czyli narzeczona Friza oraz Natsu z Team X. Ta druga jako jedna z niewielu reklamujących specyfik celebrytek przeprasza, ale również deklaruje pomoc wszystkim poszkodowanym. "Chciałabym, żeby te osoby, jeżeli takie są, by się do mnie odezwały. Ja postaram się załatwić tę sprawę tak, żebyście czuli się w porządku i to zrekompensować" – zapewnia w swoim oświadczeniu.

Afera z proszkiem być może nie ujrzałaby światła dziennego, aż tak nie rozgrzała internetu i nie znalazła się na celowniku UOKiK-u, gdyby nie Sylwester Wardęga. To on opublikował w sieci film, na którym jako przykład nieetycznego zachowania polskich influencerek podał właśnie reklamowanie wspomnianego proszku do wybielania zębów. Poza jego szkodliwością, Wardęga wytknął także przebitkę cenową. Okazało się, że w Chinach specyfik ten kosztuje ok. 8 złotych, podczas gdy w Polsce sprzedawany był w cenie 10 razy wyższej.

Jeśli stracą współpracę z większymi markami, to zaczną skrupulatnie sprawdzać oferty - mówił youtuber.

Co to jest scam?

Wardęga sam początkowo nie wierzył w powodzenie swojej akcji, ale skupiona wokół niego "Wataha", czyli społeczność przychylnych mu internautów, zaczęła mu w tym pomagać. Jej członkowie zamieszczali m.in. negatywne komentarze pod postami influencera, który nie przepraszał za wprowadzanie internautów w błąd i nie proponował rekompensaty za zakupiony scammerski produkt.

Właśnie tym terminem określa się oferowanie, a dokładniej polecanie internautom, a w dużej mierze fanom gwiazd sieci produktów wątpliwej jakości lub podróbek w dużo wyższej cenie niż powinno to mieć miejsce. Jednym słowem oszustwo polega na wzbudzeniu zaufania i wykorzystaniu go do wyłudzenia pieniędzy. Produkty pochodzące z takich sprzedaży są wątpliwej jakości, szkodliwe lub w ogóle nie trafiają do rąk klienta, mimo że zostały opłacone. Przed aferą z proszkiem do wybielania zębów głośno było m.in. o podróbkach słuchawek AirPods od firmy Apple. One także były reklamowane przez wielu popularnych influencerów m.in. członków Ekipy, czy Teamu X jak Natsu, Mini Majk, Fagata, czy Mixer.

„Tańsza alternatywa dla AirPodsów, zwykle kosztują 599 zł, na stronie 249 zł, a z moim kodem kupicie je za 129 zł” – tymi słowami zachwalali je internetowi idole. W rzeczywistości słuchawki warte były jedynie 30 złotych.

Reklama

Akcja Wardęgi miała równie wielu zwolenników, co przeciwników. Zarówno internauci, jak i eksperci stwierdzili, że owszem warto poprawiać reklamowe standardy i patrzeć influencerom na ręce, ale z drugiej strony przyzwolenie do publikowania negatywnych komentarzy przez skupionych wokół Watahy internautów może stać się przyzwoleniem na szerzenie szeroko pojętego hejtu.

Sprawą scamu zajęli się nie tylko sami internauci, ale też... UOKiK. Stało się tak po nieoznaczaniu postów reklamowych jako sponsorowane. To zjawisko dotyczące branży influencerskiej ten organ państwowy postanowił wziąć pod lupę. Jak wyjaśnia Urząd, scam to działanie, którego celem jest wprowadzenie w błąd.

„Każdy influencer powinien przestrzegać prawa”

Rozpocząłem postępowanie wyjaśniające, które ma ustalić zaangażowanie influencerów w promowaniu scamu. Sprawdzimy, czy twórcy weryfikują oferty komercyjnej współpracy i jak się zachowują, gdy zostaną wykryte nieprawidłowości, w tym czy wycofują się z reklamowania produktu bądź oferują naprawę szkody swoim followersom - poinformował Tomasz Chróstny, prezes UOKiK.

Każdy influencer powinien przestrzegać prawa przy promowaniu produktu bądź usługi oraz brać odpowiedzialność za swoje działania – stwierdza Chróstny.

Prezes UOKiK wskazał, że odbiorcami treści w mediach społecznościowych w dużej mierze są osoby młode, które mimo obeznania z nowymi technologiami niekoniecznie potrafią rozróżnić neutralną informację od reklamy. Dodał, że w toku postępowania dotyczącego nieoznaczania przez influencerów materiałów promujących produkty lub usługi jako reklama, do wielu z nich oraz do wielu agencji reklamowych skierowane zostały wezwania z prośbą o wyjaśnienie np. "o zawartych umowach, zasadach współpracy i oznaczania publikowanych treści”.

Kto znalazł się na liście adresatów?

Niestety, część adresatów nie odebrała korespondencji lub nie odpowiedziała na zadane pytania, nie przesłała również wymaganych dokumentów - wskazano. Takie postępowanie uznano za brak współpracy z urzędem.

Z tego też powodu wszcząłem postępowania w sprawie nałożenia kary za brak udzielenia informacji. Nie wykluczamy kolejnych tego rodzaju działań – zarówno względem przedsiębiorców, którzy nie udzielają informacji w postępowaniu dotyczącym kryptoreklamy, jak i tzw. scamu - dodał Chróstny.

"Postępowania w sprawie nałożenia kary za brak współpracy w toku postępowania dotyczą: Kruszwil Marek Kruszel, MD Marcin Dubiel, Maffashion Julia Kuczyńska, Marley Marlena Sojka".