Premiera filmu miała się odbyć już niebawem. Wcześniej Doda poinformowała, że rozstaje się ze swoim mężem, czyli Emilem Stępniem.

Reklama

Teraz piosenkarka i Maria Sadowska oświadczyły na Instagramie, że Emil Stępień odciął je od filmu. Nie mogły wejść do studia i przemontować filmu, który jest ich zdaniem za długi.

Dlatego też Doda postanowiła całkowicie odciąć się od produkcji. W rozmowie z Plejadą głos zabrał jednak również Emil Stępień, który zapewniał, że film od dawna jest gotowy i zabezpieczony, a jego była partnerka urządza jedynie "pokaz medialny pod publikę".

Doda postanowiła wydać w tej sprawie oświadczenie.

Reklama

Dorota Rabczewska, jako producentka kreatywna i ówczesna w okresie startu produkcji, żona Pana Stępnia, włożyła nie tylko swój cenny czas, ale i przede wszystkim całe swoje serce, aby doszło do powstania produkcji "Dziewczyny z Dubaju". Odłożyła swoje muzyczne plany na dalszy plan, aby całkowicie oddać się produkcji filmowej, tylko i wyłącznie dla dobra dzieła. Zaangażowała do roli reżysera wybitną i nagradzaną Marię Sadowską oraz dała szansę młodym aktorkom na zaprezentowanie swojego talentu. Film miał być (i wierzymy, że dalej będzie) trampoliną zawodową dla młodego pokolenia aktorskiego oraz przede wszystkim przestrogą dla młodych widzek, które kiedykolwiek zechcą pójść drogą bohaterek filmu. Dorota Rabczewska została wykorzystana i oszukana, mimo zapewnień ex męża i treści dokumentów, które dotyczą jej decyzyjności w 50 proc. (sprawy artystyczne filmu). Wszelkie problemy i niejasności generowane przez Pana Emila Stępnia, które do tej pory pojawiały się w związku z produkcją, Dorota wraz z pomocą opieki prawnej starała się nie upubliczniać, jednak podczas dzisiejszej sytuacji, artystka dowiedziała się że nie ma żadnych praw do dalszej pracy przy filmie, któremu poświęciła dwa lata życia. Mimo więc poświęconego czasu i szczerych chęci, Dorota Rabczewska nie ponosi odpowiedzialności za finalną wersję montażu filmu oraz zaprzestaje jego promowania w dniu dzisiejszym, gdyż zaistniała sytuacja jest niezgodna nie tylko z artystycznymi założeniami Doroty i Marii, ale i poszanowaniem drugiego człowieka – czytamy.