Nawiązała najprawdopodobniej w ten sposób do śmierci swojego partnera, czyli Piotra Woźniaka-Staraka. Zaczęła od wyznania, że kiedyś zmagała się z wieloma dolegliwościami.

Reklama

Sama na sobie poczułam, jak wiele zależy od tego, co siedzi w naszej głowie. Kiedyś miałam dużo dolegliwości bólowych. Kręgosłup, różne rzeczy. Miałam złamaną rękę, która bolała mnie po operacji. Różne rzeczy się działy - wspomina, ujawniając, że wszelkie schorzenia odeszły jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, gdy przyszło się jej zmierzyć z "bardzo silnym wydarzeniem".

Pod wpływem bardzo silnych przeżyć emocjonalnych, bardzo silnego wydarzenia w moim życiu, moje ciało się zresetowało. Nagle przestałam mieć te dolegliwości, wszystko przestało mnie boleć - stwierdziła Agnieszka, dając do zrozumienia, że zajęty osobistą tragedią umysł, zbawiennie wpłynął na jej stan fizyczny.

Jestem przekonana, że wychodziło to gdzieś z głowy. Głowa ma ogromny wpływ na nasze ciało - powiedziała.