Agnieszka Woźniak-Starak w rozmowie z magazynem "Pani" nawiązała do ostatnich wydarzeń w Polsce i odbywających się na ulicach Polski Strajkach Kobiet.

Reklama

Jestem w stanie zrozumieć ból kobiet, gdy tracą ciążę, bo sama przez to niejednokrotnie przeszłam, podobnie jak miliony innych kobiet. Moja druga ciąża miała poważną wadę genetyczną. Nie musiałam podejmować decyzji o aborcji, bo życie zadecydowało za mnie - wyznała.

Dodała, że nie wie, czy poradziłaby sobie, gdyby ktoś kazał jej donosić taką ciążę.

Uważam, że w XXI wieku przy takim postępie medycyny skazywanie kobiet na tego typu tortur,y to jest niewyobrażalna podłość. Ja sama nie przerwałabym ciąży, ale każda kobieta powinna mieć prawo do decydowania o sobie i nie mnie to oceniać - powiedziała.

"Przyjaciółka spała ze mną w łóżku"

W rozmowie nie zabrakło pytań o śmierć jej męża. Piotr Woźniak-Starak zginął na jeziorze Kisajno 18 sierpnia 2019 roku.

Agnieszka wyznała, że cały czas była pod opieką psychologów i przyjaciół.

Jeszcze podczas poszukiwań Piotrka spotkałam się na Mazurach z psychiatrą. (...) nie wiedziałam, jak zareaguję na to, co się nieuchronnie miało wydarzyć. (...) Po śmierci Piotrka wiedziałam, że nie chcę być dla nikogo ciężarem, że muszę jakoś sobie poradzić i stanąć na nogi, że moi bliscy, moi przyjaciele nie mogą się mną bez końca opiekować - opowiedziała.

Reklama

Przyjaciele zamieszkali ze mną, byli ze mną od rana do nocy, zmieniali się, planowali swoje życie tak, bym nawet przez chwilę nie była sama (...). Przez pierwsze dwa tygodnie moja przyjaciółka spała ze mną w łóżku. Dopiero po tym czasie przyjaciele zaczęli mnie na chwilę zostawiać samą - wspominała.

Powiedziała też, że wciąż wierzy, że "Piotr nadal gdzieś jest".

Dziś wiem, że jestem silniejsza, niż sądziłam (...). Piotrek zawsze będzie we mnie żył, ale chcę iść do przodu. (...) Mam poczucie, że co by się nie działo, świat się nie zatrzymuje, czas płynie dalej. Problemy miną albo zostaną ukojone, ale za moment będziemy zupełnie gdzie indziej. Przecież tak naprawdę każdy z nas jest tutaj tylko na chwilę - stwierdziła.