W wywiadzie Julia Kamińska mówi o sytuacji kobiet w branży filmowej.

Reklama

Uważa, że dziś są one "bardziej świadome tego, że nie muszą godzić się na brak szacunku".

Gdy byłam młodsza, doświadczyłam molestowania. Wtedy nie zdawałam sobie z tego sprawy, choć oczywiście czułam się źle. Bywało też, że moje zdanie nie było traktowane poważnie. Jak większość z nas, rosłam w przekonaniu, że mam być przede wszystkim grzeczna, miła i nie sprawiać kłopotów. Teraz, jeśli zdarza się jakaś nieprzyjemna sytuacja, reaguję natychmiast - mówi.

Dodaje, że ma wsparcie ze strony swojego partnera Piotra Jaska.

Wspiera mnie i zachęca do rozwoju, jest przeciwieństwem mężczyzny, który oczekuje od partnerki siedzenia w domu czy poświęcenia dla rodziny - mówi Kamińska.

Co Kamińska sądzi na temat przemocy w szkołach filmowych?

W rozmowie poruszony został także temat przemocy w szkołach filmowych.

Systemowa przemoc w ogóle mnie nie zdziwiła. Relacje władzy bywają niebezpieczne, a aktorzy są przygotowywani do realizowania czyjejś wizji, czyli wykonywania poleceń. (...) Opisy zachowań, które czytałam w internecie, są przerażające. (...) Trzeba nie lada odwagi, żeby zwrócić się przeciwko przemocy i zmowie milczenia, która trwała od pokoleń - powiedziała.

Wyraża też swoje zdanie na temat działań rządu i ostatnich strajków o prawa kobiet.

Teoretycznie żyję w świeckim państwie, a ktoś usiłuje utrudniać mi życie w imię zasad religii, która nie jest moja. Jako osoba niezależna finansowo wiem, że sobie poradzę. Zakaz aborcji uderza w te osoby, które nie mają środków i wsparcia najbliższych - mówi na łamach "Vogue".