W rozmowie z Bartoszem Boruciakiem aktor powiedział, że niezbyt wierzył, iż uda mu się znaleźć wspólny język z Maffashion.

Reklama

Samo połączenie tych dwóch naszych istnień jest już odpowiednio niekonwencjonalne i dosyć kontrowersyjne. Ja mam i miałem stosunek do mediów społecznościowych taki, jaki mam, a Julia na tym zbudowała swoje imperium pt. "Maffashion" - wyznał Fabijański.

Przyznał też, że relacja z blogerką była dla niego "wyzwaniem".

Co Sebastian Fabijański sądzi o biznesach swojej dziewczyny?

To jest trochę tak, że Julka nie jest dla mnie "Maffashion". Jest po prostu Julką .Od początku było wiadomo, kim ja jestem, trochę tak "widziały gały, co brały" w obie strony. Ja od początku wiedziałem, że ona ma 1,5 miliona na Instagramie, ona wiedziała, że ja jestem Sebastian Fabijański, który generalnie o Instagramie wypowiada się w taki, a nie inny sposób. Być może to było powodem, dla którego ten związek był jakimś takim wyzwaniem. Być może ja trochę potrzebowałem się otworzyć na ten świat mediów społecznościowych i zobaczyć go z innej perspektywy, a Julia nabrać do niego dystansu - powiedział.

Doceniam Julii zmysł biznesowy i to, że wprowadziła swoją markę, to jest moim zdaniem tak jakościowa rzecz. Widzę jak to traktuje, to jest bardzo istotne dla niej, takie trochę jej dziecko - dodał.