Maja Bohosiewicz wyszła za mąż za Tomasza Kwaśniewskiego w Sylwestra 2018 roku.

Reklama

Obydwoje na tę datę zdecydowali się zaledwie półtora miesiąca wcześniej. W organizacji bajecznego wesela w stylu Wielkiego Gatsby'ego pomagała Mai wedding planerka.

Celebrytka przyznała, że z perspektywy czasu organizacja ślubu w Sylwestra nie była najlepszym pomysłem.

To było mało przemyślane. Podjęliśmy decyzję o tym, że weźmiemy ślub w Sylwestra 10 listopada, czyli półtora miesiąca wcześniej. Nie wiedzieliśmy, z czym to się je. Nie wiedzieliśmy, że ceny będą wówczas dwa razy wyższe. Te półtora miesiąca na zorganizowanie wszystkie nam nie ułatwiło wszystkiego - powiedziała.

"Spałam pod czerwonym kocusiem"

Maja zdradziła, że w dniu ślubu chorowała na rotawirusa.

Chciała nawet odwołać uroczystość.

W Święta Bożego Narodzenia spotkały się nasze dwie rodziny. Moja i Tomka. I ktoś przy stole miał rotawirusa. Wszyscy padali po kolei, a mnie wzięło dopiero w dniu mojego ślubu - zdradziła.

Cały poranek spędziła podłączona do kroplówki.

Szłam ze złotą torebeczką, taką prezentową, żebym mogła ewentualnie zwymiotować - dodała.

Całość wesela spędziłam na małej obskurnej kanapie i spałam pod czerwonym kocusiem [...] nigdy tak źle się nie czułam! - wyznała.