Maryla Rodowicz była żoną Andrzeja Dużyńskiego przez 30 lat. Od 2016 roku próbuje się z nim rozwieść. Niestety nie jest to dla niej "łatwa sprawa", jak sama przyznaje.

Reklama

Choć piosenkarka oczekiwała, że piątkowa (18 grudnia) wyprawa do sądu, będzie dla niej ostatnią, tak się nie stało.

Po trwającej dwie godziny rozprawie, w rozmowie z "Faktem" zrelacjonowała po krótce, jak wyglądał jej przebieg.

To była łzawa i emocjonalna rozprawa. Nie udało się dziś rozwieść, jestem z tego powodu rozczarowana. Myślałam, że dziś już będzie koniec tego rozwodu. Kolejna rozprawa dopiero w czerwcu. Ale czy jestem smutna, że wchodzę w nowy rok z niezałatwionymi sprawami? Nie do końca, bo cały czas mam fanów i miłość do muzyki i chce żywic się nadzieją, że niedługo wrócę do grania koncertów – powiedziała Rodowicz.

Starała się też żartować z tego, co działo się na sali.

Zeznania moje i męża zostały przełożone na czerwiec, ponieważ pani sędzina uznała, że będą trwały one pięć godzin - mówiła w rozmowie z se.pl.

Spór o pieniądze

Piosenkarkę wspierały w sądzie jej dzieci z pierwszego małżeństwa z Krzysztofem Jasińskim - Jan i Kasia.

Jak pisze se.pl małżonkowie toczą największy spór o pieniądze. Dużyński próbował udowodnić przed sądem, że Maryla wzbogaciła się dopiero, gdy została jego żoną. Ona natomiast zapewniała, że świetnie zarabiała nie mając męża. W posiadaniu piosenkarki zostaje willa w Konstancinie, na którą początkowo Dużyński zobowiązywał się łożyć. A utrzymanie domu to koszt nawet kilkudziesięciu złotych miesięcznie. Później jednak zaczął wycofywać się ze swoich zobowiązań. Co więcej po jednej z rozpraw, na której nie stawiła się Maryla, postanowił zabrać jej samochód, który był prezentem od niego na Boże Narodzenie. Na jednego ze świadków w sprawie Andrzej Dużyński powołał wieloletnią przyjaciółkę Maryli, dziennikarkę Marię Szabłowską.

Jest z wrogiego obozu. Wspólnie napisałyśmy książkę "Maryla. Życie Marii Antoniny". Rozmawiała z każdą bliską mi osobą na potrzeby tej książki. Znała moją rodzinę, mój dom, moje sekrety, całą historię mojego życia. Byłyśmy bardzo blisko – mówiła Rodowicz kilka miesięcy temu „Na Żywo".

Wbrew obawom Rodowicz, zeznania Szabłowskiej nie okazały się dla niej obciążające.

Opowiadała bardzo korzystnie. Zresztą musiałaby kłamać, żeby mnie obciążyć. Powiedziała, jak było i to nie było ani przykre dla mnie, ani obciążające – mówiła serwisowi Plejada.pl piosenkarka.