Danuta Martyniuk nie tylko wypowiadała się źle o byłej już synowej, ale też nie zgadzała się na zasądzone Ewelinie i córce pary alimenty.

Reklama

Głośno było również o tym, że żona Zenona Martyniuka domagała się zwrotu rodzinnej pamiątki, jaką był pierścionek zaręczynowy.

Była synowa oddała zarówno klejnot, jak i wszystkie inne prezenty, jakie dostała od byłych teściów.

Teraz Danuta Martyniuk najwyraźniej pożałowała swoich słów wypowiedzianych publicznie i szkalujących Ewelinę.

Chciałabym przeprosić Ewelinę i jej rodziców za wszystko, co powiedziałam przed sądem. Nie powinnam dopuścić, żeby zawładnęły mną złe emocje. W nerwach wypowiedziałam zbyt wiele przykrych słów. Wcale nie myślę o niej źle. Pragnę żyć w zgodzie z Eweliną i być z nią w stałym kontakcie. To w końcu mama mojej jedynej wnuczki. Zawsze będzie bliska mojemu sercu, mimo że małżeństwo z Danielem im nie wyszło - mówi na łamach "Super Expressu".

Okazuje się, że pierwszy krok do pojednania już został wykonany.

Porozmawiałyśmy sobie od serca i doszłyśmy do wniosku, że nie można żyć w ciągłej niezgodzie. Ja na pewno matce dziecka zabierać nie będę. Chcę po prostu widywać wnuczkę częściej, niż ustalił sąd. Mam nadzieję, że dojdziemy do porozumienia. Nasz dom jest dla Eweliny i Laury zawsze otwarty, a my czekamy na zaproszenie do Russocic, jeśli im nie będzie wygodnie, żeby do nas przyjechać - mówi Danuta Martyniuk.

W tym roku przez pandemię może być trudno, ale chciałabym, żebyśmy w któreś święta wszyscy przełamali się opłatkiem, zapominając o dawnych żalach i przykrościach - dodaje.