Zamachowska przez lata sama pracowała w mediach publicznych, dlatego dopiero po tym, jak podziękowano jej za współpracę, zaczęła krytycznie wypowiadać się o swoich byłych pracodawcach. Dziennikarka stwierdziła, że dziś żałuje, że tak długo siedziała w telewizji rządzonej przez PiS: Żałuję tych czterech lat z kagańcem na twarzy - napisała w swoich mediach społecznościowych.

Reklama

Po ostatnich głośnych wydarzeniach w radiowej Trójce, kiedy to na skutek ingerencji władz w Listę Przebojów unieważniono edycję, w której wygrała piosenka Kazika "Twój ból jest lepszy niż mój", z P3PR pożegnał się najpierw Marek Niedźwiecki, a następnie w jego ślady poszli między innymi Hirek Wrona i Marcin Kydryński.

Monika Zamachowska postanowiła skomentował tę sytuację na swoim Instagramie:

W politykę się nie bawię, bo od tego wątroba gnije, jak mawiał Jurek Iwaszkiewicz.
Ale dzisiaj coś napiszę politycznie. Nie będę zadziorna, ani agresywna. Parę lat w pisowskiej telewizji odsłużyłam myśląc, że może wystarczy robić swoje, bez deklaracji. Nie wystarczyło.
A teraz słucham ostatniej Siesty Marcina Kydryńskiego w Trójce i jest mi cholernie przykro. Tak, wiem, co powiedzą ci z Was, którzy uważają, że Polska sprzed PIS była w szponach jakiś krwiożerczych elit, które nie otwierały się na nowe: tym państwu już dziękujemy.
Ale po pierwsze to nieprawda, że media były zamknięte na nowych, dobrych, pracowitych ludzi z talentem, bo tych zawsze było mało, a po drugie, to nie usprawiedliwia całkowitego rozmontowania mediów publicznych, zniszczenia przez lata wypracowanego know-how i pozbycia się wielu całkowicie apolitycznych fachowców, którzy po prostu nie wytrzymali ciśnienia.


Na koniec dziennikarka odniosła się do szefów mediów publicznych:

A najgorsze jest to, że ja tych wszystkich ludzi zarządzających dzisiaj w TVP i Polskim Radiu znam. Nie wszyscy są idiotami, nie wszyscy są podli. A jednak zachowują się strasznie. Co poszło nie tak? Nie wstyd Wam?