W pożegnalnym posiedzeniu rządu wyemitowanym w programie "Kabaretowa Noc Listopadowa" w TVP2 nie mogło zabraknąć żartów z odlatującego do Brukseli premiera. Było haratanie w gałę, były cygara, które pali się po seksie, były też składane Polakom obietnice bez pokrycia. Jednak wbrew wcześniejszemu komunikatowi Telewizji Polskiej, z którego można było wywnioskować, iż kabaretowe posiedzenie rządu poprowadzi prawdziwy odchodzący premier, Donald Tusk przemówił dopiero po skeczu.

Wcześniej swoimi żartami zabawiał publiczność kabaretowy premier, czyli Robert Górski. Scenka przedstawiała ostatnie posiedzenie rządu.

Zamykają mnie w złotej klatce - żartował "premier", odnosząc się do swojego awansu na prezydenta Europy i wyjazdu do Brukseli. - Czyli jakoś tam marzenie prezesa się spełniło - dodał, przy czym jak łatwo można było się domyślić, chodziło o prezesa PiS, Jarosława Kaczyńskiego.

Następnie Robert Górski wygłosił coś w rodzaju pożegnalnego orędzia. - Kiedy 7 lat temu zostawałem premierem Rzeczpospolitej, zastałem Polskę co prawda murowaną, ale z odpadającym tynkiem, przeciekającymi rurami, wybijającym szambem, szarą i smutną. A teraz wyjeżdżam. Chciałbym, wsiadając do samolotu, zwrócić się do Macierewicza i Pana Paprykarza: pocałujcie mnie w dupę, o ile zdążycie dobiec - rzucił jako Donald Tusk.

Śnił mi się kraj, w którym białe jest białe, a czarne jest czarne, a tęczowe też jest czarne, bo spalone - kontynuował kabaretowy premier. - Śnił mi się kraj, w którym ludzi nie dzieli kolor skóry, kraj, w którym nie ma białych, czarnych ani żółtych. Śni mi się kraj, w którym nie ma biednych dzieci. Śniły mi się głupoty, bo się bobu najadłem. Śnił mi się Giertych z głową konia i koń z głową Giertycha. Śniło mi się, że byłem u Wałęsy na wódce i Wałęsa powiedział mi: "Możemy przejść na ty, mów mi Bolek" - mówił. - Obudziłem się, jak Mucha usiadła mi na twarzy - dodał.

Na koniec "szef rządu" dostał od swoich "ministrów" piłkę z ich autografami do haratania w gałę i przekazał im dwie rady, jako swój polityczny testament:

Uważajcie na Schetynę i Putina. Nie ufajcie ludziom, którzy mają oczy przy sobie, że jakby nie mieli nosa, to by mieli jedno oko. Nie ufajcie też małym ludziom. Dlaczego? Bo mali ludzie mają głowę blisko dupy.

Potem w programie pojawiło się dwóch premierów - ten kabaretowy i ten prawdziwy, były szef rządu. Obaj wystąpili obok siebie.

Bardzo mi smutno, że Pan wyjeżdża, bo nie będą już ludzie się śmiali - powiedział Robert Górski. Donald Tusk próbował parodiować kabareciarza. - Jeden z nas zrobił karierę dzięki temu drugiemu. Teraz musimy ustalić, który dzięki któremu - podsumował wyjeżdżający niebawem do Brukseli były premier.