Jeden z tabloidów opisując co działo się w lokalu pisze, że Jacek Rostowski to prawdziwy mistrz oszczędzania.

"Miejsce akcji: zaciszna trattoria na warszawskiej Starówce. Bohaterowie: szef resortu finansów i minister nauki Barbara Kudrycka. Siedzą razem przy stoliku, racząc się skromnie wodą mineralną. Obydwoje mają pewne miejsca w nowym rządzie, więc trudno o lepszą okazję do skosztowania smacznego wina. Ale cóż to? Jacek Rostowski, zamiast wybrać z karty jakiś zacny trunek, zrywa się na równe nogi. I drepcze... do pobliskiego sklepu" - pisze "Fakt". 

W sklepie minister Rostowski kupuje wino bez restauracyjnego narzutu i wraca z butelką do lokalu. 

>>>Czytaj też: Syn transseksualnej posłanki gratuluje mamie

"Nic więc dziwnego, że to właśnie on w ciężkich czasach znów będzie sprawował pieczę nad państwową kasą. Bo czyż można sobie wyobrazić lepszego speca od oszczędzania? Nie dość, że pije za swoje, to nie przepłaca" - podsumowuje tabloid.