Latem 2009 r. piosenkarka w wywiadzie prasowym stwierdziła, że "bardziej wierzy w dinozaury niż w Biblię", bo - jej zdaniem - "ciężko wierzyć w coś, co spisał jakiś napruty winem i palący jakieś zioła". Pytana, o kim mówi, dodała: "O tych wszystkich gościach, którzy spisali te wszystkie niesamowite historie".

Zawiadomienie do prokuratury złożył przewodniczący Ogólnopolskiego Komitetu Obrony przed Sektami Ryszard Nowak (jest oskarżycielem posiłkowym w sprawie). Zarzucił Rabczewskiej, przestępstwo znieważenia przedmiotu czci religijnej i obrażenia uczuć religijnych m.in. chrześcijan i żydów. Drugie doniesienie złożył senator PiS Stanisław Kogut (nie chciał być oskarżycielem posiłkowym).

Mokotowska prokuratura oskarżyła Dodę, że obraziła uczucia religijne Nowaka i Koguta. Kodeks karny stanowi: "Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2".

W poniedziałek adwokat Dody powiedział Sądowi Rejonowemu dla Warszawy-Mokotowa, że już wcześniej prosił o wyznaczenie kolejnego terminu rozprawy z powodu m.in. skomplikowania sprawy, a on jako obrońca został dopiero niedawno ustanowiony. Dlatego poinformował swą klientkę, że w poniedziałek proces nie ruszy, wobec czego udała się ona na wcześniej zaplanowany wyjazd za granicę. Dodał, że będzie miał wiele wniosków dowodowych. Wniósł o odroczenie rozprawy. Prokurator przyłączył się do tego wniosku.

Sąd postanowił jednak prowadzić sprawę pod nieobecność oskarżonej, którą uznano za nieusprawiedliwioną, bo nie poinformowała sądu o wyjeździe za granicę, a była wcześniej zawiadomiona o terminie rozprawy.

Z odczytanych przez sąd wyjaśnień ze śledztwa wynika, że w prokuraturze Doda nie przyznawała się do zarzutu. Mówiła, iż nie miała zamiaru nikogo obrazić, bo "jest pokojowo nastawiona do ludzi". Według niej "napruty" oznacza "pozytywnie nastawiony", a "zioła z pewnością były lecznicze, bo wtedy aspiryny nie było". Deklarowała ponadto, że jej słowa to "rodzaj przenośni", a używała "młodzieżowego języka. Zaznaczyła, że do swych wywiadów podchodzi z "poczuciem humoru i dystansem".

Nowak mówił przed sądem, że z premedytacją obraziła ona uczucia religijne "wielu milionów osób", w tym wyznawców judaizmu. "Porównała twórców Biblii do narkomanów i alkoholików" - oświadczył.

W 2009 r. prokuratura odmówiła śledztwa, uznając, że wypowiedź nie jest przestępstwem. Potem sąd uwzględnił zażalenie Nowaka, nakazując prokuraturze podjęcie śledztwa. W kwietniu ub.r. prokuratura wysłała wobec Rabczewskiej akt oskarżenia. Powołani w śledztwie biegli - językoznawca i dwaj biblioznawcy (świecki i duchowny) częściowo uznali, iż znieważyła publicznie przedmiot czci religijnej - co jest warunkiem uznania przestępstwa obrazy uczuć religijnych innych osób. Biblia jest przedmiotem czci religijnych dla chrześcijan - przypomniał biegły duchowny.

W sierpniu ub.r. sąd odmówił uwzględnienia wniosku obrony o umorzenie sprawy wobec braku cech przestępstwa lub znikomej szkodliwości czynu. "Nie można mówić, że czyn oskarżonej ma znikomą szkodliwość społeczną. Choć pokrzywdzonych w sprawie ustalono dwóch, to pani Rabczewska jest osobą publiczną, której postawa i styl bycia może stanowić wzór do naśladowania" - uznał sąd. Wniosek o umorzenie sąd uznał za przedwczesny, bo muszą być przesłuchani biegły językoznawca i oskarżona.