Na początku rozmowy klientka powiedziała, że przestała odbierać TV Trwam przez videostradę (usługa, w której sygnał telewizji kablowej przesyłany jest przez kable telefoniczne). "Ja wykupiłam tę usługę tylko dla TV Trwam" - mówi.

Klientka jest mocno zdenerwowana i szybko daje się podpuścić. "Ja też wykupiłbym tę usługę tylko dla TV Trwam" - mówi z przekąsem operator, a jego koleżanki głośno śmieją się z kobiety.

"To nie jest awaria, tylko sabotaż! Największej miary bezczelność w traktowaniu Polaków jak nygrów. Dawanie kanału Telewizji Trwam w szeregu perwersji!" - skarży się klientka.

"A jak pani myśli, kto mógł się tego sabotażu dopuścić?" - pyta ironicznie operator.

"Ja myślę, że pan wie, jeśli jest pan odrobinę tylko Polakiem" - mówi kobieta.

"Posługuję się językiem polskim" - odpowiada młody mężczyzna.

"Aha, tylko posługuje się pan. A jak to możliwe, że nie zepsuła się ta perwersja?"

"Na szczęście te kanały z perwersją również nie działają" - udaje poważny głos operator, a w tle znów słychać, jak jego koleżanki wybuchają kolejną salwą śmiechu.

Zapis rozmowy ma ponad 6 minut. Można go odsłuchać tu.

p

Informację o umieszczeniu rozmowy w sieci podał portal pardon.pl. Według internauty, który wrzucił ją do internetu, jest to zapis rozmowy konsultanta Telekomunikacji Polskiej z klientką. Nas zainteresowało, jak to możliwe, że poufna rozmowa wyciekła do sieci.

W tej firmie telekominikacyjnej konsultanci nie mają dostępu do takich nagrań. System zapisu rozmów służy do kontrolowania ich pracy. Do taśm mają dostęp tylko osoby nadzorujące pracę konsultantów.

Co o sprawie mówi Telekomunikacja? Niewiele. "Być może to fałszywka" - twierdzi Mariusz Loch z biura prasowego firmy. "W rozmowie są fragmenty, gdy słychać śmiechy innych osób. Tymczasem konsultant nie może przekierować rozmowy tak, by słyszeli ją inni konsultanci. Nasi specjaliści sprawdzają wciąż tę rozmowę. Na razie nic jednak nie wskazuje jednak na to, że pochodzi ona z TP SA" - tłumaczy.