Przyszła krsyka na matyska... wystarczyła drobna blondynka i wielki jak skała bokser jest potulny jak baranek. Darek Michalczewski, walczny Tygrys siedzi w domu i czeka, aż jego żona urodzi. Barbara Imos najwyraźniej znalazła sposób na zamknięcie go w klatce czterech ścian.
Gdzie najlepiej zwierzać się ze swoich spraw, jak nie na łamach "Super Espressu"? Tak właśnie zrobił Dariusz Michalczewski. Opowiedział o tym, co dzieje się teraz w jego domowych pieleszach: "Właściwie już teraz nigdzie nie wyjeżdżam. No czasami, ale tylko w naprawdę ważnych sprawach. I najwyżej na jeden dzień. Basia mnie nie puszcza. Ale nie dlatego, że mi nie ufa. Chodzi po prostu o to, że kiedyś zawsze wszędzie jeździliśmy razem, a teraz Basia nie ma już na to siły i ochoty" - mówił dziennikarzowi "SE".
Michalczewski jest wspaniałym mężem. Nie każdy z panów potrafi wykazać się taką empatią i dobrowolnie pozostać z ciężarną małżonką w domu tylko dlatego, że nie ma ona chęci na dłuższe eskapady. Pani Basiu, jest pani szczęściarą!
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl