Trzy godziny cierpliwie stała przed wejściem do świątyni. Nie miała jednak innego wyjścia. Przecież rozwinięcie dwukilometrowego trenu sukni ślubnej nie może być błyskawiczne. Kiedy było już po wszystkim młoda Chinka była bardzo dumna. Tak długiej sukni nie miała jeszcze żadna panna młoda.
Panna młoda była wniebowzięta, ale nie można tego samego powiedzieć o jej teściowej. Matka pana młodego nie mogła zrozumieć dlaczego jej syn .
Jednak jej syn Zhao Peng długo się nie zastanawiał. Nie chciał mieć ślubu takiego, jak tysiące innych par. I dopiął swego, bo . Mało tego - tren po rozwinięciu został przystrojony dziesięcioma tysiącami róż z jedwabiu.
Ach, co to był za ślub...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|