Ależ to jest straszliwa grafomania! W pierwszej chwili wydaje się, że to jest żart, ale chyba jednak nie do końca. Mam wrażenie, że to odgryzanie się mediom pisane jest na poważnie, z
pretensją. Zrozumiałbym osobisty apel czy list do mediów. Ale ta rymowanka jest koszmarna, wiersze dla dzieci są wdzięczniejsze i składniejsze! O talencie literackim tej pani można jedynie
powiedzieć, że jest szczątkowy.
Gdyby to miało być śpiewane, nadawałoby się tylko na weselną przyśpiewkę, i to wykonywaną przez trzecioligowy zespół. Bo nawet teksty piosenek disco polo stoją na o wiele wyższym
poziomie literackim niż twórczość tej pani. Ta rymowanka absolutnie nie nadaje się do śpiewania przez mój zespół, nawet w formie żartu czy kpiny. Dla nas to jest za słabe literacko.
Przecież to jest koszmarnie napisane! Te rymy: -mają, -ają, słuchają są fatalne. W piosenkach czasem robi się proste rymy, ale jednak trzeba wejść na nieco wyższy poziom doboru słów. W
tekście ważna też jest zmiana tempa, a tutaj wszystko jest toporne i siermiężne.
Sam tekst inspiracją dla mnie na pewno nie będzie. Co innego sam romans! On nabiera tempa. Wydawało się, że sprawa już przygasa, ale ostatnie wydarzenia temu przeczą, np. to mizianie się
przed kamerą TVN 24. Kiedy to zobaczyłem, to pomyślałem, że to jest fragment programu Szymona Majewskiego, gdzie parodysta udaje Marcinkiewicza. A teraz satyrykom trudno będzie przebić
Kazimierza Marcinkiewicza w żartach, bo on sam tak się ośmieszył, że pierwowzór jest nie do pokonania.
Muszę to przemyśleć. Ale kto wie, może tak.