Lider U2 nie zamierza zwolnić tempa, mimo że ma już 48 lat. Okazuje się jednak, że część fanów zamiast cieszyć się, że ich idol może wciąż tworzyć i koncertować, ma mu za złe to, że... nadal żyje. Jak twierdzi Bono, niektórzy woleliby, by umarł młodo - w stylu prawdziwego rockandrollowca.
Zdaniem Bono wiele osób uwielbia mistykę związaną z przedwczesną śmiercią słynnych muzyków, takich jak Kurt Cobain czy John Lennon.
"Jedną z rzeczy, którą cenimy w rock and rollu, jest jego religijny charakter. Ludzie oczekują więc, że umrzesz w wieku 33 lat, ze szklanką jacka danielsa w dłoni" - opowiada Bono w magazynie "Mirror".
Wokalista jednak nie dość, że nie zamierza kontynuować tej tradycji, to nawet pragnie z nią walczyć.
"Naszym zadaniem jest obalić tę mitologię, która nie jest zdrowa ani dla muzyki, ani dla muzyków" - opowiada dalej Bono. Tymczasem zespół przygotowuje się do kolejnej trasy koncertowej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|