Tydzień temu nad ranem policjanci z małego czeskiego miasteczka Slavkov na Morawach otrzymali pilne wezwanie. "Dzwonił do nas dozorca z miejscowej szkoły średniej i twierdził, że w pobliskim parku stoi olbrzymi penis ze śniegu" - opowiada w czeskim dzienniku "Mlada Fronta Dnes" szef strażników Pavel Ehrenberger. I dodaje z podziwem, że penis miał przynajmniej 2 i pół metra i był dopracowany w każdym szczególe.

Ten mocno nietradycyjny "bałwan" musiał jednak zostać zniszczony. Powód? Stał na drodze, po której dzieci chodzą do szkoły. Twórcy monumentu, którzy działają pod nazwą "Grupa śnieżnych penisów" niezrażeni tym, że ich dzieło zostało zniszczone, działali jednak dalej.

Dwa dni temu w tym samym mieście powstał kolejny olbrzymi członek."Penisy lepimy już od czterech lat. I jeszcze nigdy nasze dzieła nie wzbudziły takiego zainteresowania. Czasem tylko wywoływały zgorszenie u starszych osób" - mówią twórcy, czterej 20-latkowie.

Wszyscy przyznają jednak zgodnie, że poprzednie dzieła nie były tak dobre, jak teraz. "Doprowadziliśmy naszą pracę do perfekcji" - tłumaczą. I zdradzają swoje dalsze plany: tym razem penisy mają zaatakować Szwajcarię. To właśnie tam ma powstać największe śniegowe dzieło: czterometrowa rzeźba męskiego przyrodzenia.