Jak zdobyć pieniądze, by żona o tym nie wiedziała to problem wielu panów. Na rozwiązanie tego problemu wpadł pewien Brazylijczyk, który przyznawał zasiłki społeczne. Na listę tych, którzy dostawali pieniądze wpisał swego... kota. Oszustwo udawało się przez pięć miesięcy, aż w końcu mężczyzna wpadł.
Eurico Siqueira de la Rosa inkasował co miesiąc równowartość 30 złotych, udając, że pieniądze trafiają do jego syna. Gdy jednak "chłopiec" nie zgłosił się na badania lekarskie, do domu zapukali kontrolerzy. Okazało się, że pod podanym adresem jedynym mieszkańcem o imieniu Billy jest... kot i oszustwo wyszło na jaw.
Kota z listy skreślono, jego właściciel podał się do dymisji. Nic więcej mu nie grozi, bo władze gminy słusznie uznały, że piekło jakie urządzi mu żona za to, że ukrywał przed nią pieniądze będzie wystarczającą karą.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|