Nawet wrogiej publiczności nie pokazuje się brzydkich gestów. Chyba, że ma się na nazwisko Kozakiewicz. Ale jak się jest 20-letnim chińskim łyżwiarzem, to konsekwencje muszą być poważne. Za pokazanie środkowego palca na mecie wyścigów w północno-wschodnich Chinach chłopak został zawieszony na rok.
Na obronę Songa Xingyu można dodać, że na mecie przywitały go niewybredne okrzyki hańbiące jego rodziców. Rzucali je, jak donosi "China Daily", mieszkańcy skłóconej z jego własną prowincji Jilin. Honor mamy, taty i prowincji Heilongjiang był zbyt cenny, by darować zniewagę.
Choć później przeprosił, to jednak sportowiec poniósł konsekwencje. Związek sportowy jego własnej prowincji zawiesił go. Widać nie pracują tam lokalni patrioci pokroju Songa Xingyu.
Wybryki sportowców są w Chinach zawsze surowo oceniane. Pingpongista Chen Qi za kopnięcie krzesła na zawodach w 2006 trafił "w kamasze". Jego kolegów wyrzucono z drużyny narodowej przed olimpiadą w Atenach, bo umiawiali się z chińskimi sportsmenkami - narażając kraj na hańbę przegranej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|