Ksiądz z bawarskiej wsi Poettmes o mało nie wyzionął ducha ze strachu, gdy w bożonarodzeniowej szopce odkrył kwilące niemowlę. Na szczęście to nie był to cud. Okazało się, że dziecko z żłobie porzuciła zdesperowana matka. Maluchem zajęli się lekarze z pogotowia.
Gdyby duchowny nie zajrzał do szopki, mogłoby skończyć się to tragedią. Wyziębiony maluch był zmęczony i zapłakany. Sanitariusze przewieźli dziecko do szpitala. Nic mu nie grozi - uspokajają lekarze.
Policjanci szybko ustalili, gdzie jest matka chłopca. Okazało się, że kobieta porzuciła noworodka, bo - jak tłumaczyła - jest w ciężkiej sytuacji i obawia się, że nie poradzi sobie z jego wychowaniem. Maluchem zajęła się opieka społeczna.
Ksiądz Thomas Rein, który znalazł noworodka w żłobie, zapowiedział, że będzie zbierał w kościele datki dla ubogiej i zdesperowanej matki.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|