Zamiast czekać spokojnie na powrót właściciela, pies wjechał jego autem do kawiarni. Samochód zostawiono z włączonym silnikiem, a zwierzakowi udało się wrzucić bieg. Skrzynia była automatyczna. Potem już tylko trzeba było trzymać kierunek na nowojorską kawiarnię Cool Beanz, gdzie poranną małą czarną raczył się zaspany pan.
Dlaczego silnik był włączony? Prosta sprawa. "Chciałem, by Bentleyowi było ciepło" - tłumaczył właściciel pechowego czworonoga, Bryan Maher.
"Chwilę później widziałem już tylko zbliżający się w kierunku kawiarni mój van, a na siedzeniu kierowcy Bentleya z szerokim uśmiechem" - dodaje.
Nikomu nic się nie stało, została jedynie wybita szklana witryna i poprzewracane meble. Bentley kompletnie się nie przejął całym zajściem, wesoło tylko machał ogonem.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|