To koniec kawalerskiego życia. Syn premiera Michał Tusk powiedział sakramentalne "tak" w gdańskim kościele Franciszkanów. Wybranką jego serca jest 25-letnia studentka Akademii Medycznej. Pan młody do ślubu przyjechał rządową limuzyną. Chronili go oficerowie BOR i policjanci.
Michał Tusk musiał czuć się jak najważniejsza osoba w państwie. W końcu pod kościół zajechał rządową limuzyną swego ojca - premiera. Z bmw z przyciemnianymi szybami wysiadł z rodzicami. Za obstawę miał funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu. Teren zabezpieczali policjanci.
Kościół Świętej Trójcy w Gdańsku był zamknięty dla zwykłych wiernych. Mogli do niego wejść tylko zaproszeni goście. Fotografowie "polujący" na pannę młodą - 25-letnią Annę Lew - musieli się tłoczyć za ogrodzeniem. Bramę zasłaniali oficerowie BOR.
Po uroczystości goście wsiedli do piętrowego autobusu, a państwo młodzi do białego, amerykańskiego "krążownika szos". I odjechali na wesele.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|