Marszałek Komorowski nie pozwolił przerwać posłom pracy na czas meczu Polska-Austria. Obrady Sejmu ma poprowadzić Stefan Niesiołowski - zagorzały kibic. "Ktoś to musi zrobić, trudno" - mówi wicemarszałek dziennikowi.pl. Zapowiada, że będzie się starał ukrócić zapędy do długich przemów, żeby zdążyć choć na końcówkę. A jeśli się nie da - podejrzy mecz na monitorze na swoim pulpicie.
Niesiołowski przyjmuje swój los z pokorą. "Jestem kibicem, ale spełnię swoją powinność" - mówi dziennikowi.pl. Ma nadzieję, że zdąży, choć przyznaje, że w porze meczu wypada "najgorszy" punkt - oświadczenia poselskie.
"Ostatnio jeden poseł opowiadał, jak piękna jest Wisła, polskie wsie i miasteczka. Inny czytał życiorysy polskich przywódców - od Chrobrego po Kościuszkę. Na szczęście się zmęczył" - opowiada swoje przeżycia Stefan Niesiołowski.
"Będę się starał ukrócić takie praktyki, żeby zdążyć chociaż na końcówkę. A jak się nie da - nie wykluczam, że będę podglądał grę Polaków na monitorze" - zapowiada wicemarszałek.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|