Dziennik Gazeta Prawana logo

Donald Tusk został prezydentem

15 maja 2008, 12:20
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Już wiadomo, dlaczego Donald Tusk poleciał do Peru i Chile. Mógł tam spełnić największe marzenie. Mianowano go prezydentem Polski. Po Peru podróżuje bowiem oficjalną limuzyną z naklejką "Presidente Polonia".

Jak to możliwe? Nie, to żaden poważny błąd peruwiańskiej strony ani gafa urzędników. Przynajmniej tak odbierane jest to w Peru. Otóż w Hiszpanii i w krajach latynoamerykańskich panuje zwyczaj nazywania premierów prezydentami rządów. I dlatego polski premier jeździ po Peru samochodem z naklejką "Presidente Polonia PNP".

PNP to prawdopodobnie skrót od Policía Nacional del Perú, czyli oznaczanie chronionego przez policję wozu z oficjalnej kolumny rządowej delegacji. "Presidente Polonia" oznacza w tym wypadku tyle co "presidente del gobierno", czyli szefa polskiego rządu.

Zamieszaniu winni są Hiszpanie. Tam nikt się nie gniewa, gdy na premiera José Luis Rodríguez Zapatero ktoś powie "presidente del gobierno". W Hiszpanii w ogóle nie ma prezydenta, bo to monarchia parlamentarna. Głową państwa jest tam król, a on nie ma pretensji do słowa prezydent.

W Polsce jest jednak zupełnie inaczej. Pomylenie prezydenta z premierem to jednak afera.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj