W "Tańcu z gwiazdami" pokazał, że ma nie tylko mięśnie i siłę, ale również wdzięk i poczucie humoru. To jednak nie wszystko. Mariusz ma też głowę do interesów. Dlaczego zatem nie ma narzeczonej? Bo nie chce.

Reklama

"Wokół Mariusza kręci się sporo kobiet, które ostrzą sobie na niego pazurki. Nie brakuje też znajomych, którzy co rusz próbują go swatać" - powiedział "Faktowi" jego bliski znajomy. "Mariusz jednak nie wykorzystuje tego. Jest skupiony na tym, co robi, a plany małżeńskie odkłada na później" - dodaje.

"Pudzian" na razie ciężko pracuje. Tego, co zarobi, nie wydaje jednak na głupoty czy hulaszczy tryb życia. "On ma głowę na karku, wie, jak zarobić pieniądze i jak je zainwestować" - mówi jego znajomy. Majątek "Pudziana", czyli jego nieruchomości i samochody, szacuje się na ponad trzy miliony. Ma piękny dom z ogrodem w Białej Rawskiej wart około 200 tysięcy, mieszkanie w Chicago mógłby sprzedać za równowartość ponad 500 tysięcy. W jego garażu stoją aż trzy ekskluzywne samochody: hummer za 300 tys. zł, mercedes klasy S za 300 tys. zł i lamborghini murcielago LP640 Roadster warte aż 1,5 miliona - wylicza "Fakt".

Na czym Mariusz zarabia? Jego twarz i supermięśnie reklamują napoje energetyzujące, materiały budowlane, samochody i kleje budowlane. Rocznie siłacz może z reklam wyciągnąć około 190 tysięcy złotych. Spore pieniądze spływają na jego konto za wygrane w zawodach sportowych i konkursach siłaczy. Tylko w 2003 roku za udział w zawodach zgarnął 300 tys. zł - podaje bulwarówka.

W 2005 roku, wykorzystując swoje doświadczenie, Mariusz otworzył Szkołę Ochrony Fizycznej Pudzian Academy. W tej chwili jej oddziały znajdują się w trzech miastach. Miesięcznie do jego kieszeni wpada więc około 10 tys. zł. Okrągłe 40 tysięcy miesięcznie "Pudzian" dostaje za udział w "Tańcu z gwiazdami". Za prowadzenie imprez, występy w programach telewizyjnych i produkcję "Strongmanów" dla TVN dostaje 100 tys. zł miesięcznie. Razem daje to 150 tysięcy.

O tak łebskim facecie marzą tysiące kobiet. "Pudzian", kiedy w końcu uszczęśliwisz którąś z nich? - pyta "Fakt".