Dziennik Gazeta Prawana logo

Kiepski zrobił sobie parking z przystanku

5 kwietnia 2008, 04:21
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Jakim trzeba być roztargnionym, by nie zauważyć przystanku autobusowego? A jednak coś takiego przytrafiło się Andrzejowi Grabowskiemu. Tylko czy to na pewno było roztargnienie? - docieka "Fakt".

Grabowski jest prawdziwym królem szos. Jeździ luksusowym samochodem, chryslerem CRD 300 C, wartym około 200 tysięcy złotych. Lubi szybko jeździć, a przepisy drogowe nie zawsze są dla niego najważniejsze - pisze bulwarówka. Jednak ostatnio przeszedł samego siebie. W biały dzień na warszawskim Ursynowie Grabowski zaparkował na przystanku autobusowym i włączył światła awaryjne. Można by pomyśleć, że auto niespodziewanie nawaliło. Tylko dlaczego nie przepchnął go dalej, tylko zostawił jak zawalidrogę? - pyta gazeta.

Aktor szybko wysiadł z maszyny i gdzieś pobiegł. Po pomoc? Nic podobnego. Po 15 minutach znów go zobaczyliśmy. Wracał ze sklepu spożywczego, gdzie robił zakupy. Miał dużo szczęścia, że służby mundurowe na złapały go na gorącym uczynku. Za samo parkowanie na przystanku, według taryfikatora, grozi 100 złotych mandatu - pisze "Fakt".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj