To nie byle jaki czołg, tylko ten sam pojazd, którym gubernator Kalifornii jeździł w austriackiej armii. Przez pewien czas pojazd stał w jednym z amerykańskich muzeuów poświęconych filmowi. Arnold zażyczył go sobie jednak z powrotem - pisze "Daily Telegraph".

Bo gubernator wpadł na chytry pomysł. Wie, że dzieci zrobią wszystko, by przejechać się czołgiem - i to jeszcze prowadzonym przez Terminatora. Dlatego obiecuje, że wystarczy nie opuszczać lekcji, mieć zawsze odrobioną pracę domową i dobre stopnie, by trafić pod pancerz.

Arnold już wcześniej przygotowywał niespodzianki dla uczniów, by przekonać ich do ciężkiej pracy. Najlepsze dzieciaki zabierał na plan swych filmów. "Od 2003 jednak nic nie nakręciłem i nie mam czym zachęcać dzieci" - mówi gazecie.

Schwarzenegger, zanim został kulturystą, służył w austriackiej armii. Był kierowcą czołgu. W swej autobiografii napisał, że pojazdy te zawsze go fascynowały jako najsilniejsze maszyny świata.