Znajomi aktora i światek reżyserski twierdzą, że Michał nie może dostać ostatnimi czasy żadnej roli, ponieważ chciałby grać tylko wielkie postaci. Znając preferencje Michała, reżyserzy nie chcieli proponować mu ról mniej poważnych od tych, które grał wcześniej. Dlatego ostatnio prawie wcale nie występował - martwi się "Fakt".

Wygląda jednak na to, że szczęście się do niego jednak uśmiechnęło. Twórca takich przebojów telewizyjnych jak "Czterdziestolatek" i "Tygrysy Europy", a także wielu filmów kinowych i przedstawień teatralnych, nie mógł pozostać obojętny wobec wyznania aktora na łamach "Faktu". I jest gotów zaangażować Michała w swoim nowym filmie. Czeka tylko na decyzję aktora.

"U mnie w filmie jest dla niego rola wielka, wspaniała. Zagrałby postać faceta męskiego, zasadniczego, cierpiącego i pokrzywdzonego przez los. Z kobiecymi rolami jest łatwo. A prawdziwego mężczyznę spotkać jest dużo trudniej" - tak w "Fakcie" Gruza opisuje rolę, do której idealnie pasowałby mu Michał.

A Żebrowski udowodnił, że nadaje się do wielkich ról - uważa bulwarówka. Wykazał talent aktorski wcielając się w Skrzetuskiego w "Ogniem i Mieczem", Tadeusza w "Panu Tadeuszu" i Wiedźmina w filmowej adaptacji kultowej książki Sapkowskiego. Ale że w naszym kraju nieczęsto powstają produkcje odpowiednie dla aktora takiego formatu jak Żebrowski, aby nie być bezrobotnym, zatrudnił się nawet w Rosji i zagrał tam jedną z głównych ról w filmie historycznym "1612", a wcześniej pojawił się w filmie polsko-chińskim "Kochankowie Roku Tygrysa". Innych ofert brakowało. Ale to się właśnie zmieniło - zachwyca się "Fakt".

Jerzy Gruza ma o aktorze jak najlepsze zdanie. "Żebrowski jest w porządku. Nie jest płytki i powierzchowny. Chciałbym, żeby przeczytał mój scenariusz" - zachęca Michała pan Jerzy.

Film Gruzy jest na razie w fazie planowania, więc aktor ma trochę czasu na przemyślenie oferty. Jak więc widać, dla Żebrowskiego jeszcze nie wszystko jest stracone - cieszy się bulwarówka.