Nie Helena Vondrackova, nie Karel Gott czy Jirzi Korn, nawet nie Vaclav Havel, ale właśnie Ivan Mladek i jego koledzy to w tej chwili najpopularniejsi Czesi w Polsce. Uwiedli nas nagraną przed 30 laty piosenką "Jożin z bażin", czyli "Józek z bagien" - zauważa "Polska". Nie ma chyba nawet jednej osoby w Polsce, która nie nuciłaby ostatnio pod nosem refrenu tego hitu.

Ivan Mladek i Igor Pesek - filary Banjo Band - występują na scenie do dzisiaj. Ale nie tylko oni sami wykonują swoje piosenki. W Czechach powstał nawet zespół, który gra i śpiewa tylko i wyłącznie ich utwory przerobione na rockową modłę.

Ale początki Banjo Band nie zapowiadały wielkiej kariery czeskich muzyków - wspomina dziennik "Polska". Grupę założył Ivan Mladek na początku lat 60. Na początku grali tylko utwory instrumentalne. Być może właśnie dlatego nie wzbudzili większego zainteresowania.

Rozczarowany Mladek wyjechał do Paryża i tam grał w rosyjskich restauracjach na bałałajce. Za granicą wytrzymał tylko pół roku, a potem wrócił do Pragi. I reaktywował swój zespół.

Wtedy wszystko potoczyło się już szybko. Kiedy zaczął pisać teksty do utworów Banjo Band, grupa zdobyła w Czechach wielką popularność. Wygrywali festiwale, występowali też za granicą. Również w Polsce. I już wtedy śpiewali na koncertach w naszym kraju swojego "Jożina z bażin". Ale polskiej widowni nie oczarowali.

Nasz kraj zawojowali dopiero 30 lat później. I to zupełnie bez swojej wiedzy. Po prostu któryś z internautów wygrzebał gdzieś teledysk nagrany dla czeskiej telewizji z "Jożinem z bażin". Inny potem przetłumaczył tekst na język polski. I wtedy zaczęło się szaleństwo. Charakterystyczny dźwięk rogu towarzyszący piosence można usłyszeć niemal na każdym kroku.

I choć niektórzy czescy komentatorzy próbują wmówić, że tekst tej piosenki jest podszyty polityką i odniesieniami do ówczesnej sytuacji w komunistycznej Czechosłowacji, jego autor odżegnuje się od wszelkich takich skojarzeń.

To utwór napisany na prośbę zaprzyjaźnionego z Banjo Band innego czeskiego zespołu. "Przyjaciel poprosił mnie, obiecywał, że odwdzięczy mi się baniakiem śliwowicy" - opowiada w "Polsce" Mladek. "Ukryte znaczenia? Mogę powiedzieć tylko tyle, że ja nic nie ukrywałem. Chodziło mi o absurdalny tekst, trochę z pogranicza poematu dada" - wyjaśnia czeski muzyk.

A tekst jest rzeczywiście absurdalny, bo opowiada o Józku z bagien, który pożera mieszkańców Pragi. Nie przeszkadzało to jednak Czechom w 1978 roku (właśnie wtedy został nagrany ten utwór) pisać na murach domów: "Józek z bagien na prezydenta".

A teraz podobne szaleństwo na punkcie Jożina opanowało Polskę. Dlatego Ivan Mladek i jego koledzy bardzo poważnie myślą o przyjeździe do nas na koncerty. I to już niedługo - za kilka miesięcy.