Łakomstwo zgubiło metrowego pytona, który zakradł się do kurnika na australijskiej farmie. Gad, któremu dotąd na sucho uchodziło podkradanie kurom jajek, tym razem omal nie zginął. Zamiast przysmaku pożarł... cztery piłki golfowe. Właściciele gospodarstwa ulitowali się nad nim i odwieźli do lecznicy.
Australijscy weterynarze zdecydowali, że konieczna jest operacja i uratowali pytona, wyciągając z jego brzucha piłki. Są przekonani, że inaczej gad by nie przeżył. Bo choć te zwierzęta potrafią połknąć nawet całą owcę, ten nie był w stanie strawić twardych jak kamień piłeczek. Teraz - jak zapewniają chirurdzy - pyton czuje się już dobrze i niedługo będzie można go uwolnić.
Po co właściciele farmy podkładali w kurniku piłki? Nie po to, by okrutnie ukarać złodzieja, ale by nauczyć kury wysiadywania jajek. Nie wiadomo tylko, czy ta przygoda oduczy pytona jedzenia "przysmaków" z niesprawdzonych źródeł...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane