Organizatorzy tanio wycenili Mroczka: żeby zobaczyć gwiazdę "M jak miłość" w nowojorskim klubie Europa, trzeba zapłacić 80 dolarów. Najdroższy bilet kosztuje 150 dolarów, ale oprócz patrzenia na Mroczka, można będzie też zjeść objad, wypić darmowego drinka między 20 a 22 i pobawić się rozdawanymi wśród gości piszczałkami.

Ale największą atrakcją wieczoru ma być właśnie Rafał Mroczek, brylujący z lampką szampana wśród gości. Każdy z nich będzie mógł go dotknąć, zamienić z nim parę słów, wziąć autograf lub nawet zrobić sobie z nim wspólne zdjęcie - pisze "Fakt".

Wiele międzynarodowych gwiazd show-biznesu zaczynało od chałtur, więc może i do Rafała Mroczka uśmiechnie się los - pociesza bulwarówka. I przypomina, że aktor cieszy się już sporą popularnością wśród Polaków, więc jest na czym budować karierę. Próbował sił w roli aktora, później jako tancerz w "Tańcu z gwiazdami", a ostatnio nawet jako łyżwiarz w "Gwiazdy tańczą na lodzie".

Rafał Mroczek nie obraża się, że nie zaproszono go od razu np. do Carnegie Hall, czyli najsłynniejszej nowojorskiej sali koncertowej - pisze "Fakt". I słusznie. Nie od razu przecież Kraków zbudowano.