Branta do dealera eskortowało kilku policjantów, a jego fortuna - czyli 25 tys. dolarów (około 60 tys zł.) jechała w opancerzonym samochodzie - twierdzi telewizja "Fox News". Wszystko po to, by fortuna, którą do tej pory trzymał w słoikach i skarbonkach, bezpiecznie dotarła do celu.

W salonie Amerykanin wybrał sobie nowiutkiego pickupa, za który zapłacił drobniakami. Dealer oczywiście pieniądze wziął, bo to przecież tez dolary. Tyle że sprzedawcy mają problem. Bo żaden bank nie chce przyjąć aż tylu monet na konto. No cóż. Zawsze będą mieli czym wydać resztę...