Zbieraj ziarnko do ziarnka, a zbierze się... samochód - mógłby powiedzieć Paul Brant z Frankfort w stanie Indiana. Zbierał każdego drobniaka, a po czterech latach oszczędzania kupił samochód. Oczywiście zapłacił monetami.
Branta do dealera eskortowało kilku policjantów, a jego fortuna - czyli 25 tys. dolarów (około 60 tys zł.) jechała w opancerzonym samochodzie - twierdzi telewizja "Fox News". Wszystko po to, by fortuna, którą do tej pory trzymał w słoikach i skarbonkach, bezpiecznie dotarła do celu.
W salonie Amerykanin wybrał sobie nowiutkiego pickupa, za który zapłacił drobniakami. Dealer oczywiście pieniądze wziął, bo to przecież tez dolary. Tyle że sprzedawcy mają problem. Bo żaden bank nie chce przyjąć aż tylu monet na konto. No cóż. Zawsze będą mieli czym wydać resztę...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|