Brytyjscy turyści ze zdziwieniem patrzyli na tabliczki, z których wynikało, że są już w Belgii. Przecież mieli jechać do Francji. Gdy dojechali do Lille, okazało się, że to nie to miasto. Kierowca strasznie pasażerów przepraszał i pędem ruszył z powrotem.

Do celu podróży dojechał na godzinę przed zamknięciem sklepów. Turyści, zamiast buszować przez cały dzień po francuskich centrach handlowych, mieli na zakupy tylko kilkadziesiąt minut.

To jednak nie koniec przygód pechowego kierowcy. Następnego dnia nie korzystał już z nawigacji satelitarnej, by znów czegoś nie pomieszać. Wybrał jednak taką drogę, na której... nie mógł się zmieścić pod wiaduktem.

Teraz rozwścieczeni Brytyjczycy domagają się zwrotu kosztów. Skarżą się, że nie dostali tego, za co zapłacili.