Fikuśne, przykrótkie spodenki, srebrne tenisówki, kusy płaszczyk jak z młodszego brata i do tego biały sweterek. Z jakiej okazji popularny prezenter Maciej Orłoś tak się wystroił? Na bal przebierańców? Nie, na pokaz mody - pisze "Fakt".
Ale niech nikt nie myśli, że to jakieś złe moce spustoszyły szafę Orłosia i musiał włożyć na siebie to, co ocalało z tego kataklizmu. Nic podobnego, wszystko wskazuje na to, że Orłoś starannie dobierał każdy element swojej niezwykłej kreacji. I widać było, że jest niebywale dumny, mając na sobie strój gwiezdnego romantyka - twierdzi "Fakt".
Uśmiechnięty od ucha do ucha wkroczył na salony niczym kapitan Jean-Luc Picard z filmu science-fiction "Star Trek" do statku kosmicznego Enterprise. Być może znudził mu
się już wizerunek spokojnego pana w statecznym wieku. Dlatego oczekujemy z niecierpliwością, co włoży na siebie następnym razem - ironizuje bulwarówka.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|