Marzyła o tej trasie od dawna, ale rozsądek zwyciężył. Australijska gwiazda pop Kylie Minogue zrezygnowała z przyszłorocznych koncertów, bo tak chcieli lekarze. Medycy poważnie obawiają się o zdrowie 39-letniej piosenkarki, u której dwa lata temu wykryli raka piersi.
Trasa koncertowa Kylie miała rozpocząć się w czerwcu przyszłego roku. Ale piosenkarka wyjawiła brytyjskiej gazecie "Daily Mail", że nic z tego. Plany zostały zawieszone. "Trasa nie dojdzie do skutku, jest zdecydowanie za wcześnie" - powiedziała Minogue.
Ta decyzja sporo ją kosztowała. "Mam w pewnym sensie złamane serce" - wyznała piosenkarka. Podkreśliła jednak, że zdrowie jest ważniejsze. W maju 2005 roku Minogue usłyszała od lekarzy straszliwą diagnozę: nowotwór. Przerwała wtedy trasę "Showgirl", ale rok później była z powrotem na scenie.
Teraz Kylie nie może się doczekać chwili, gdy jej najnowszy album pojawi się na rynku muzycznym. Płyta zatytułowana "X" ma ukazać się pod koniec listopada.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl