Dziennik Gazeta Prawana logo

Tomasz Kammel pogonił tatę

5 listopada 2007, 23:20
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Tomasz Kammel dochodzi do siebie po ciężkim uderzeniu wody sodowej do głowy, w wyniku którego z hukiem wyleciał z pracy w TVP. Wygląda na to, że to już nie tatuś załatwia za niego wszystkie sprawy. Kammel rozesłał do dziennikarzy SMS-y ze swoim nowym numerem telefonu i prośbą, by z pytaniami zwracać się bezpośrednio do niego.

Czyżby podziękował za współpracę tacie, który pełniąc obowiązki jego menedżera, skompromitował go? - pyta "Fakt".

Przez kilka ostatnich tygodni prezenter odciął się od świata i ze wszystkimi pytaniami odsyłał przedstawicieli mediów do Christiana, swojego ojca i menedżera.

Sam milczał jak primadonna, podczas gdy Christian rozmawiał w jego imieniu z dziennikarzami i negocjował warunki pracy - pisze "Fakt".

Nie wyszło to Tomaszowi na zdrowie. Kiedy w zeszłym tygodniu po raz kolejny Kammel na rozmowy ze swoją przełożoną, dyrektor Jedynki Małgorzatą Raczyńską, wysłał swojego ojca, wprawiło to jego szefów w szewską pasję.

Pan Christian zachowywał się, jakby reprezentował co najmniej Angelinę Jolie - stawiał wygórowane i nierealne wymagania finansowe. W końcu kierownictwo pogoniło Tomasza z telewizji miesiąc przed wygaśnięciem jego umowy - pisze "Fakt". Jednak to nie wszystko. O tym, że Kammelowi odbija, można było przekonać się już wcześniej.

Prezenter popsuł sobie relacje z kierownictwem ponad miesiąc temu, kiedy nie informując przełożonych, przyjął propozycję udziału w "Tańcu z Gwiazdami" w konkurencyjnej stacji, naruszając przy tym warunki swojego kontraktu, a na dodatek - też nic nikomu nie mówiąc, wystąpił w TVN jako gość jednego z talk show.

Od momentu przyjęcia propozycji w tańcu prezenter na każde spotkanie wysyłał ojca, a sam był nieosiągalny dla szefostwa - pisze "Fakt". Ale po tym jak stracił pracę, znów sam zaczął rozmawiać z prasą. Przedwczoraj Tomasz nawet rozesłał do dziennikarzy swój nowy numer telefonu.

Czyżby wreszcie przejrzał na oczy i wziął sprawy w swoje ręce, odsuwając ojca? Oby tak było. Jak się bowiem okazało, zniecierpliwienie przełożonych i utrata posady w telewizji to nie najgorsza rzecz, jaka może spotkać Tomasza. Już w pierwszym odcinku "Tańca z gwiazdami" okazało się, że odwrócili się od niego widzowie.

Gdyby nie rezygnacja chorego Jacka Stachursky'ego, to właśnie Kammel decyzją telewidzów wyleciałby z programu.

Wczoraj Christian w rozmowie z "Faktem" zapewniał, że nadal reprezentuje syna. Ale zapytany o plany Tomka na najbliższy czas, nie potrafił udzielić żadnej odpowiedzi. Tomasz zaś mówi, że wszystko u niego w porządku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj