Nelly Rokita słynie z tego, że uwielbia robić zakupy w lumpeksach i wcale się tego nie wstydzi. "Jedyną pozytywną rzeczą jest to, że po tych strojach nie widać, że są z lumpeksu. Wyglądają, jakby były markowe. Ale poza tym wszystko jest po prostu fatalnie dobrane" - stwierdza na łamach "Faktu" Robert Krupiński.
Udane zakupy w lumpeksie za małe pieniądze to jedyny atut, jaki wymienił stylista, oceniając ubiór doradczyni prezydenta do spraw kobiet. Jednak nie wystarczy mieć szafę pełną ładnych ciuchów. Sztuka polega na tym, by tak je dobrać, żeby do siebie pasowały - uważa stylista.
"Przez to, że wszystko w stroju pani Nelly jest jakby z innej bajki, wygląda ona niemodnie, mało kobieco. Nie ma seksapilu. Nadmiar dodatków, rękawiczek, koronek trąci tandetą rodem z serialu <Dynastia>" - podsumowuje Robert Krupiński.