Brytyjskiego aktora Rogera Moore'a nawet na ulicy można pomylić z agentem 007. A to za sprawą garniturów, które mogliśmy podziwiać na Jamesie Bondzie. Aktor bardzo chętnie zakładał modne wdzianka także poza planem filmowym. "Zostawiałem sobie garnitury. Traktowałem je jak premię" - zdradza Moore.
"Jestem trochę skąpy i nie lubię kupować drogich strojów. Tymczasem na planie jednego filmu o Bondzie było pięć lub sześć takich samych garniturów. Wszystkie szyte na miarę. Ponieważ były szyte dla mnie, uważałem, że mogę zatrzymać jeden lub dwa" - tłumaczy beztrosko Roger Moore w serwisie PR-Inside.com.
Czy jednak nie uważa, że takie postępowanie ocierało się o kradzież? "To taka mała premia, którą aktorzy dostają od czasu do czasu" - bagatelizuje gwiazdor.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane